Lubicie noc? Póki co nie słyszałam, żeby ktoś powiedział mi, że nie lubi. Ja też lubię. Bardzo. Szczególnie taką letnią, pogodną i ciepłą. Ostatnio niestety nie miałam okazji takiej widzieć, wszystko przez masę burz, które nas nawiedzają. Idealna noc, przynajmniej dla mnie, powinna spełnić (tak właściwie) dwa warunki:
-musi być pogodna, najlepiej jak jest czyste niebo, jak są chmury, w każdej chwili może zacząć padać. A tego mi nie trzeba.
-musi być ciepła, taka, żebym nie musiała ubierać się nie wiadomo jak grubo (chociaż nie ukrywam, czasem zimowe noce też są fajne :D).
I to wystarczy, żeby było przyjemnie.
Co można wtedy robić? Całkiem sporo rzeczy. Nawet w niewielkim mieście, gdzie ponoć nie ma nic ciekawego do roboty. Można posiedzieć sobie na ogródku/na oknie/w parku/gdziekolwiek, gdzie jest spokojnie i nikt nieproszony nie przeszkadza. Można iść na spacer, bo dlaczego nie? Warto skorzystać z takiej pogody, nawet w środku nocy. Można sobie pobiegać, sama nie próbowałam, ale słyszałam, że jogging w nocy jest całkiem przyjemny. Osobiście preferowałabym spacerek i spokojną rozmowę. Noc sprzyja ciekawym tematom. Nie wiem dlaczego, ale właśnie wtedy lepiej rozmawia mi się na niektóre, bardziej specyficzne dla późnych godzin. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, od czego to zależy. Możliwe, że od klimatu. Bo przecież noc ma klimat, trochę mroczny, z drugiej strony - przyjemnie kojący, szczególnie po takim upalnym dniu (jak dzisiaj na przykład). Gdybym akurat nie szukała towarzystwa (co nie jest zbyt częstym wydarzeniem, towarzystwa nigdy dość), pewnie po prostu posiedziałabym w oknie i porozmyślała, bo zawsze jest się nad czym zastanawiać.
Póki co, nie mam towarzystwa do spaceru czy posiedzenia gdzieś na ławce, za oknem coś grzmi, więc nie jest to taka moja idealna noc. Ale może jutro, może trochę później...