Monday, June 1, 2009

Retrospekcji część pierwsza

-wrzesień...

Po uzyskaniu informacji o przyjęciu na studia zaczęłam sobie rozmyślać jak to fajnie będzie w nowym miejscu, jak miło będzie odpocząć od domu, jak ciekawe może być życie studenckie w takim dużym mieście. Problem w tym, że nie zdawałam sobie sprawy z kilku rzeczy...

-październik

Chyba najgorszy okres, przez jaki przechodziłam. Wcale nie było tak kolorowo jak myślałam. Już pierwszego dnia po przyjeździe coś było nie tak. W mieszkaniu panowała idealna cisza, tylko dwie osoby mieszkające pod jednym dachem. W porównaniu z tłumami, jakie zazwyczaj mam w domu (rodzice + trójka rodzeństwa + tłumy znajomych praktycznie codziennie), było to dla mnie coś nie do opisania. Od razu zaczęło mi się za tym tęsknić. Stan mojego załamania pogłębił się jeszcze bardziej, kiedy dotarło do mnie, że zostawiłam tam (w Trzebnicy, ma się rozumieć) wszystkich znajomych (pozdrawiam!). Wszystko to składało się na rzeczy, o jakich wcześniej nie miałam pojęcia. Życie studenckie...? Brak! Dziewczyny z roku (pozdrawiam!) dopiero poznawałam, poza tym sama nigdzie nie chodziłam, nie robiłam nic specjalnego. Mój dzień wyglądał mniej więcej tak: dom – uczelnia, uczelnia – dom. Przyjemnie, prawda? Do kompletu dodajmy jeszcze różnego rodzaju stresy związane z zajęciami, i jak tu czuć się dobrze. I nie jest to żadne emo gadanie, sama się tego nie spodziewałam, tak jakoś wyszło.

-grudzień

Pierwsze traumy przeszły, samopoczucie się poprawiło. Nie na tyle jednak, żeby być w 100% szczęśliwą ze studiowania w Krakowie. Święta spędzone w domu znacznie rozjaśniły mi w głowie. Wtedy też zaczęłam kombinować. Przecież możliwe jest przeniesienie na inną uczelnię! Póki co były to tylko luźne myśli, nic nie było powiedziane na głos. Ale o tym później.

-styczeń

Pierwszy egzamin, nie lada przeżycie. Była radość, zdany na 4,5. :) Sesja zimowa była dość specyficzna, jeden egzamin, potem miesiąc wolnego. Pojechałam do domu podnieść się na duchu.

I na tym koniec części pierwszej, część druga pewnie pojawi się w weekend, so stay tuned.


Jako offtop popiszę sobie, co tam u mnie w głośnikach...
Dzisiaj raczę się OSTami z One Piece:


Top 5 na dziś (kolejność przypadkowa):

Luffy’s Fierce Attack (z filmu 9)

Triplane – Dear Friends (ending 16)

Ruppina – Thousand Lights

Tohoshinki – The Way U Are

Shela – Tsuki to Taiyou